Bliźniaki Dziecko Mama

Czy kochacie nas tak samo? – kiedy bliźniaki/dzieci zabiegają o szczególną uwagę

Co robić kiedy bliźniaki rywalizują o uwagę rodziców

Przed każdym rodzicem stoi wyzwanie jak dzielić uwagę, żeby każde dziecko czuło się ważne. Bliźnięta są jak rówieśnicy pod jednym dachem, dlatego możemy traktować je podobnie. Są jednak sytuacje, kiedy jedno dziecko wymaga więcej troski, bo ma specjalne potrzeby albo potrzebuje więcej czasu, żeby być bardziej samodzielne. Może mamy dzieci w różnym wieku i to młodsze potrzebuje z naszej strony większego wsparcia i zaangażowania. Jako mama zastanawiałam się jak okazać dzieciom, że kocham je równie mocno? Co robić, żeby dzieci nie zabiegały o szczególną uwagę czy nie rywalizowały ze sobą? Może chcą, żeby je wyręczać w czymś, co już same potrafią?

Czy kochacie mnie tak samo?

Jako mama zadawałam sobie pytanie, czy to jest w ogóle możliwe, żeby okazywać dzieciom takie samo zainteresowanie, wsparcie, tyle samo przytulać, rozmawiać itd. Część rodziców ma przekonanie, że aby być fair w stosunku do dzieci zwłaszcza bliźniąt to powinna im dawać wszystko po równo: te same przedmioty, identyczne ilości, tyle samo czasu i tą samą miłość. Kiedy zrezygnujemy z takiego zrównywania dzieci a skupimy się na ich indywidualnych potrzebach, to dzieci będą bardziej zadowolone a my poczujemy ogromną ulgę. 

W naszej sytuacji pojawiły się wyzwania związane z wcześniactwem i rehabilitacją u jednego z bliźniąt. Spędzałam więcej czasu z jednym synkiem, wożąc go i uczestnicząc razem z nim w zajęciach. Traktowałam to jako nasze wspólne chwile. Kiedy wracałam do drugiego chłopca, chciałam mu to wynagrodzić. Jednak rehabilitowany synek bardzo szybko dał mi do zrozumienia, że czuje się zazdrosny. Nie odbierał zajęć, jako czasu dedykowanego dla niego. W sumie nie byliśmy sami a on miał niewielki wpływ na to, co będziemy robić.

Równo znaczy mniej

Uświadomiłam sobie, że dążenie do takiej równości jest trudne do osiągnięcia i lepiej skupić się na potrzebach każdego dziecka z osobna. To pomogło mi być bardziej uważną na to, co każdy z nich potrzebuje. Nie mam już problemu z tym, że jednemu kupię nowe buty a drugiemu spodnie, bo tego właśnie im brakuje. Podczas obiadu wykładam talerze w formie szwedzkiego bufetu i każdy może nabrać sobie co chce i ile chce. 

Niekiedy jeden synek ma ochotę bawić się ze mną, a drugi skupiony jest na swoim zajęciu. To w naszej głowie powstaje obawa, że jak siedzi sam, to jest mu smutno. Może mieć to niewiele wspólnego z faktami, bo tak naprawdę świetnie się bawi i ani myśli się odrywać. Gdy pisali listy do Św. Mikołaja, jeden prosił o jedną drogą rzecz a drugi o trzy zabawki. Koszt tych prezentów dla obu były zbliżone, jednak wolałam się dopytać synka, czy chce coś domówić i dostałam odpowiedź – “nie mamo, tylko to” 🙂 

To jest trochę tak, jak żona pyta męża: “Kogo kochasz bardziej, mnie czy mamę?”. Czy chciałybyśmy usłyszeć: “Kocham Was tak samo!” (to takie oklepane nie sądzisz?) czy ” Mamę kocham jak mamę, a Ciebie kocham, bo jesteś atrakcyjną i wyjątkową kobietą, z którą chcę spędzić resztę życia”. Pielęgnujmy w dzieciach to, co w nich indywidualne, każdy ma swoje hobby, swoje talenty, inne cechy, lubi inaczej spędzać czas. Kiedy dziecko pyta kogo kochasz bardziej, możesz wybrnąć, że każde z nich jest dla Ciebie wyjątkowe i nie ma takiego drugiego na świecie. To co najbardziej przemawia do dzieci, to właśnie te chwile spędzone z nimi sam na sam. Jest ogromna różnica między „kocham Was tak samo” a „kocham Cię i uwielbiam z Tobą być”.  

Mamo, tato, popatrz tylko na mnie!

Niekiedy dzieci rywalizują o naszą uwagę, proszą o pomoc mimo że same już potrafią sobie poradzić albo mówią jednocześnie. O tym jak rozwiązywać konflikty między rodzeństwem pisałam tutaj. Możemy uczyć dzieci naprzemienności, tego żeby nie mówiły w tym samym czasie. Do czekania na swoją kolej możemy przyzwyczajać je przez zabawy np. kiedy rzucamy piłką albo gramy w jakąś grę dla dzieci. 

Kiedy dziecko domaga się szczególnej uwagi, możemy odczuwać irytację, rozdrażnienie, zmartwienie albo poczucie winy. Dziecko uznało, że jest ważne tylko wtedy, gdy się nim zajmujemy. Ma błędne przekonanie o tym, że przynależy tylko wtedy, gdy traktujemy je w szczególny sposób. Może wtedy sprawdzać co działa, żeby skupić się tylko na nim, nawet jeśli jego zachowanie będzie niewłaściwe. Za jego zachowaniem kryje się przekaz: “zobacz mnie” czy “zaangażuj mnie”. Są różne narzędzia, które pomogą dziecku przekonać się, że jest ważne mimo szczególnej uwagi, którą go obdarzymy.  

przekierowanie uwagi dziecka

Co działa na dopominanie się o uwagę?

Czasem wystarczy drobny GEST jak głaskanie, czy przytulenie, żeby dać im do zrozumienia: „widzę Cię!”, “słyszę Cię kochanie!”. Przy małych dzieciach działa także PRZEKIEROWANIE UWAGI. Maż wymyśla na poczekaniu jakieś zabawne historie, choćby że widział przelatującego Spidermana za oknem. Kiedy jeden wyskoczy z kąpieli, wysyłam go, żeby wybrał sobie bajeczkę na dobranoc, którą będziemy wspólnie czytać. Możemy zainteresować ich jakąś samodzielną zabawą. Teraz jest mnóstwo dostępnych inspiracji na różnych blogach. Pomagają także zestawy do rysowania, wycinania i rozwiązywania, które można zakupić do domu. 

Małe dzieci czują się zrozumiane, kiedy NAZYWAMY ICH UCZUCIA – „Masz rację, że długo rozmawiam z Twoim bratem/tatą. Dla niego to ważna sprawa. Wiem, że trudno Ci zaczekać. Kiedy skończę, opowiesz mi wszystko ze szczegółami.” Wtedy pokazujemy, że obie osoby są ważne i stawiamy granicę, żeby zakończyć rozmowę z rodzeństwem czy innym dorosłym we właściwym momencie “Jak tylko skończymy, idę się z Tobą pobawić. Nie mogę się już doczekać.” Jak odrywamy się nagle w trakcie jednej rozmowy i idziemy do drugiego dziecka, żeby dać im tyle samo czasu, mogą obaj być niezadowoleni. Lepszym rozwiązaniem jest przeznaczenie dziecku tyle czasu, ile rzeczywiście potrzebuje. “Teraz bawię się z Twoim bratem 10 minut, a potem 10 minut z Tobą”. 

Nic bardziej dosadnie nie pokazuje dziecku, że jest dla nas ważne, niż spotkanie jeden na jeden, które możemy zaplanować. Do tego służy narzędzie Pozytywnej Dyscypliny– SPECJALNY CZAS dla dziecka. Pomaga zaspokoić poczucie przynależności i znaczenia, które są najważniejszymi potrzebami każdego człowieka wg Pozytywnej Dyscypliny. Jest to czas, podczas którego koncentrujemy 100% naszej uwagi na dziecku. 

Szukamy z nim tego, co obydwoje lubimy, żeby spędzić go przyjemnie. Czasem się to udaje a czasem sami wychodzą ze swoją propozycją, na co mają ochotę. Wyłączamy telefon, jesteśmy tu i teraz dla dzieci. Kiedy pracujemy zdalnie, wymieniamy się z mężem i specjalny czas jest wpisany w nasz codzienny grafik. U przedszkolaków wystarczy już kilkanaście minut dziennie, w przypadku starszych dzieci, mogą to być  ulubione aktywności raz czy dwa razy w tygodniu. 

Zaangażuj mnie mamo!

Można zachęcić dzieci do zdobywania naszej uwagi w pożyteczny sposób, poprzez zaangażowanie w różne zadania. PROŚ DZIECI O POMOC i jednocześnie daj im okazję, żeby miały swój wkład w obowiązki domowe. Trzylatki i czterolatki potrafią już sporo rzeczy zrobić same. Dla rodziców bliźniaków to ważne, bo każdą rzecz robimy podwójnie 🙂 Kiedy jesteśmy na zakupach, każdy bierze swój malutki wózek i wrzuca do niego produkty z przygotowanej wcześniej listy. Chłopcy pomagają także mamie w kuchni, przy przygotowaniu posiłków, w tym zup, sałatek, podwieczorków czy soków. Z kolei tacie pomagają w drobnych naprawach, przyglądają się i podają narzędzia. angażuje dziecko w domu

Dziękujemy im za pomoc i doceniamy, kiedy pomagają sobie nawzajem. Możemy do tego prowadzić tablicę z naklejanymi karteczkami, gdzie zapisujemy komplementy i podziękowania. To taki TRENING WDZIĘCZNOŚCI, który polega na tym, że dla każdej osoby naklejamy po karteczce. Żeby ze sobą nie rywalizowali, każdy dostaje jedną z całego dnia. Gdy im dziękujemy widać, że są z siebie dumni. W Pozytywnej Dyscyplinie nie umniejszamy poczucia własnych dokonań dając nagrody. 

Dzieci wydają się mało samodzielne?

Podobnym sygnałem błędnej strategii dziecka może być jego prośba, żebyśmy mu pomagali w rzeczach, które już spokojnie potrafi zrobić.  Czasami synek prosi mnie o ubranie piżamki, choć wiem, że z reguły nie ma z tym żadnego problemu. Innym razem kiedy wychodzimy z domu, proszą mnie o ubranie ich od stóp do głów. Choć wiem, że z butami mogą mieć kłopot, reszta idzie im bez problemu.

Z jednej strony czujemy się potrzebni, z drugiej możemy sprawić, że stają się od nas bardziej zależni. Zamiast ratować dzieci, złościć się albo “robić za nie”, bo będzie szybciej i łatwiej,  POKAŻ DZIECKU, ŻE W NIE WIERZYSZ. „Potrafisz już założyć piżamkę, wierzę w Ciebie”. Jeśli nie jesteś przekonana/y, że wie jak coś zrobić, to POŚWIĘĆ CZAS NA UCZENIE. Pokaż dziecku jak wykonać daną czynność, rozdziel zadanie na małe kroki, a potem daj mu samemu spróbować. Jeśli bardzo się upiera, możesz umówić się, że część robisz ty a część dziecko.  

Chcesz poznać nowe narzędzia i porozmawiać jak to wygląda u Ciebie? Zapraszam na spotkanie online jeden na jeden.

Jestem ciekawa, które narzędzia bierzesz dla siebie. Podziel się w komentarzach.

Doładuj rodzicielską baterię i zapisz się na mój newsletter 🙂

No Comments
Leave a Reply