Dziecko Mama

Jak język NVC wspiera rozwój emocjonalny dziecka – wywiad z Martą Kułaga cz.2

Komunikacja NVC opiera się empatii, pomaga nazywać uczucia i potrzeby, zrozumieć skąd biorą się emocje. Rozwija regulację emocji, pozwala także na bezpieczne wyrażanie siebie. Empatyczni rodzice i opiekunowie budują bliższe relacje, odporność psychiczną u dziecka, odwagę i uczą jak rozwiązywać konflikty. Po dłuższej przerwie zapraszam Was na drugą część wywiadu z certyfikowaną trenerkę komunikacji NVC – Martą Kułaga.  Z Martą miałam okazję poznać się w trakcie warsztatów i studium NVC oraz w roli Dyrektora naszego przedszkola. Poprosiłam Martę o wywiad, żeby opowiedziała nam o języku NVC w relacji z dzieckiem. Pierwszą część wywiadu, zawierającą podstawowe informacje o NVC, można znaleźć tutaj

Dla krótkiego wprowadzenia powiem tylko, że twórcą idei NVC jest amerykański psycholog, Dr Marshall B. Rosenberg . Po uzyskaniu doktoratu z psychologii klinicznej i wieloletniej praktyce, postanowił poświęcić się idei poprawy komunikacji i rozwiązywania konfliktów. Był nauczycielem, działaczem na rzecz pokoju na świecie i charyzmatycznym wizjonerem. Pracował w 60 krajach jako mediator w rejonach objętych konfliktami, jako trener w instytucjach oświaty oraz jako mentor dla rodziców. Działał także w środowisku biznesowym. Dziś jego pozarządowa organizacja CNVC, www.cnvc.org, zrzesza certyfikowanych trenerów i szerzy jego naukę w ponad 100 krajach na świecie. Zapraszam na drugą część wywiadu z jedną z certyfikowanych trenerek NVC – Martą Kułaga.

Witaj Marto,

Powiedź nam o czym pamiętać w rozmowie z dzieckiem?

Warto pamiętać o dialogu, o szacunku do siebie nawzajem i o sobie.  Są potrzeby dziecka i są moje potrzeby. Co możemy zrobić, żeby wziąć obie pod uwagę. Ważne, żeby rodzic nie był ani autorytarny ani permisywny czyli pozwalający na wszystko, wycofujący się. Wtedy jest oparciem dla dziecka. Nie wychowujemy dziecka przez to, co mówimy tylko przez to, co robimy. Jeśli chcesz, żeby dziecko nauczyło się zarządzać własną złością, to najlepiej nauczyć się samemu zarządzać własną. To jest najlepsze, co możemy dziecku dać.

W rozmowie warto mieć wrażliwość na to, z czym jest dziecko, co ono przeżywa  i jak z troską mówić moją prawdę. Wracając do przykładu z zabawą, nawet gdy dzieciom się ona podoba, ja mogę mieć wątpliwości, bo przepychają się ze sobą. Ja też mam zdanie, które mogę wyrazić. – Chciałabym żebyśmy wszyscy byli bezpieczni i wydaje mi się, że ta zabawa nie służy temu. Czy macie pomysł na fajniejszą zabawę? jak rozmawiać z dzieckiem w trudnych emocjach

Pamiętajmy o empatii. Uczymy dziecko mówić o świecie zewnętrznym, nazywamy przedmioty z otoczenia. – To jest książka, a to lampa. – Empatia czyli nazywanie uczuć i potrzeb dziecka, to uczenie dziecka świata wewnętrznego. Mamy nie zastanawiają się, kiedy mogą rozpocząć naukę mowy przez nazywanie otoczenia. Nie czekamy, kiedy dziecko będzie dojrzałe.

Od urodzenia możemy budować słownik związany z uczuciami i potrzebami. – Widzę, że teraz się denerwujesz. Chcesz się bawić, a ja zabieram Cię do przewinięcia. – Naprawdę jesteś rozczarowany, że są tylko lody pistacjowe, a ty chciałeś truskawkowe. Masz prawo być rozczarowany, masz prawo się złościć, masz prawo do wszystkich swoich uczuć. – Mam poczucie, że wtedy świat jest bogatszy, też o emocje, które są dla nas trudne. Nie da się odciąć jednej grupy emocji, a pozostałych akceptować.

Wypieranie uczuć jest odcięciem od całego spektrum emocji. Jeżeli chcemy mieć kontakt z życiem, które jest w nas, ono wyraża się za pomocą emocji. Ważne jest, żeby przyjmować i akceptować wszystkie emocje, jakie nam się zdarzają. Dzięki temu będzie nam łatwiej być odważnym w życiu. Odwaga to robienie czegoś niekomfortowego, dlatego pociąga za sobą trudne emocje. Jeżeli mam w sobie akceptację i potrafię przeżywać frustracje, niepokój, potrafię być z nimi w kontakcie, to łatwiej być odważnym. Jeżeli się wycofuję tylko i wyłącznie ze strachu przed emocjami, to moje życie się kurczy, bo wycofuję się z różnych rzeczy. Rozwój to konfrontowanie się  z czymś niewygodnym. Trudne emocje są sygnałem, że mamy jakąś niezaspokojoną potrzebę, coś w nas domaga się czegoś, troski, uwagi czy bliskości.

Jak nasza postawa wpływa na dziecko?

Neurobiologowie odkryli coś takiego jak obwód narracyjny, po ang. the default mode network (DMN). Jeśli nie jesteśmy skupieni na jakimś zadaniu, to nasze myśli zaczynają błądzić, swobodnie myśleć o sobie, o innych, planach czy rozmowach jakie odbyliśmy czy będziemy odbywać – nasz wewnętrzny głos, nasza wewnętrzna narracja. Sposób, w jaki mówimy do dzieci staje się ich wewnętrznym głosem. Gdy opiekun czy rodzic mówi do dziecka trudne i bolesne słowa typu jesteś nieśmiały, niegrzeczny, z ciebie nigdy nic nie będzie, twoja siostra była lepsza, jesteś leniwy itd. to dziecko uwewnętrznia te głosy i stają się jego historią.

Sarah Peyton nazywa to toksycznym głosem, toksycznym obwodem narracyjnym. Jak mamy taki głos, to sami wpędzamy siebie w trudne stany emocjonalne. Zmiana tego głosu wymaga dużego wysiłku i pracy. Gdyby rodzice i opiekunowie od razu mówili do dziecka z miłością, z docenieniem i akceptacją, to wtedy budowaliby mu wewnętrzny głos –  jestem ok. Czasami mi się coś nie udaje i mogę próbować bardziej, czasem się zachowuję tak, jakbym nie chciał, mimo to jestem ok i jestem wartością i mogę się zmieniać.

Jak chcesz żeby o sobie dziecko myślało, tak do niego mów.

To jest czas programowania. Patrząc na współczesną wiedzę o mózgu, to jest bardzo adekwatne słowo – my programujemy mózg dziecka. Prawo pierwszego bodźca w psychologii mówi o tym, że jest on najsilniejszy. Gdy dziecko spotyka się z daną sytuacją po raz pierwszy np. bawi się w ziemi i widzi robaczka, to patrzy na mamę, jak reaguje i przejmuje jej sposób reakcji. Pierwszy bodziec, który mówi – to jest niebezpieczne. Dziecko uczy się takich rzeczy z całego otoczenia poza świadomością, patrzy i przejmuje sposób reakcji. Jeśli mama ma przekonanie, że obce osoby są groźne i nie należy im ufać, to dziecko przejmuje takie podejście.

Sarah Peyton pisała o oknie przyjmowania (window of welcome). Jakie emocje są akceptowane przez rodziców i opiekunów, takie emocje dziecko uczy się akceptować u siebie. Jeśli rodzice nie akceptują złości dziecka, to złość jest wypierana. Dziecku wydaje się, że jest tylko wtedy akceptowane, gdy zachowuje się w określony sposób. Warunkuje to przekonanie, że musi być grzeczne i posłuszne, żeby być akceptowane, musi się dopasować, wyprzeć siebie.

nvc dzieci wyrażają złość

Jest jeszcze drugie okno, o którym pisała Sarah. To okno tolerancji. Zawiera spektrum emocji i ich intensywności, które nasz organizm jest w stanie tolerować, czyli doświadczyć i powrócić do stanu równowagi, do samoregulacji. Jeśli będziemy wspierać dzieci w przeżywaniu trudnych emocji, to budujemy ich odporność psychiczną, odporność emocjonalną i wewnętrzną siłę. Jest ok być smutnym, przygnębionym, zezłoszczonym, masz do tego prawo  i wspieram cię w powrocie do stanu spokoju i harmonii.  Dzięki temu budujemy odporność.

Wspieram przez nazwanie emocji, przez bycie z dzieckiem, przez akceptację. W przedszkolu to bardzo widać w czasie adaptacji. Dziecko będzie przeżywać trudne emocje niezależnie od tego, jak długo ta adaptacja trwa. Przychodzi taki moment, że dziecko się rozstaje i w trudny sposób to przeżywa, bo to jest rozstanie z kimś najbliższym. Chce mieć mamę przy sobie, bo mama jest najważniejsza. Wtedy dziecko przeżywa całe spektrum trudnych emocji, od bardzo intensywnej tęsknoty, po smutek, rozpacz czy złość. Teraz jestem, nazywam i pozwalam dziecku to przeżywać.

Widzę, że niektórzy rodzice nie mają na to zgody. Chcą za wszelką cenę uchronić dziecko przed przeżywaniem frustracji. To tak jakby nakładali klosz, chcąc dla dziecka tylko różowego świata. Ten różowy świat może trwać przez jakiś czas, tylko po pewnym czasie się skończy. Dla mnie to co jest najistotniejsze, to pokazanie dziecku, że mam zgodę na jego frustrację, ból, tęsknotę. Wiem, że będziesz doświadczać frustracji, bo to jest częścią życia. Mając to na uwadze, ja modeluję przeżywanie tych sytuacji w całym przyszłym życiu dziecka.

Co w sytuacji, kiedy dziecko zostaje zupełnie w obcym miejscu, z obcymi osobami i płacze przez dłuższy czas? Słyszałam, że taki długi, nieutulony płacz odbija się na układzie nerwowym dziecka.

Tak, to jest inna sytuacja. Ja mówię o momencie rozstania, kiedy ten płacz czasami trwa kilka minut. Natomiast jeżeli on się przedłuża, dziecko nie może się uspokoić, to jest konieczne, żeby była szybka reakcja i kontakt z rodzicem. W naszym przedszkolu okres adaptacyjny, takie oswajanie się z nauczycielami, z miejscem, z zasadami, ze strukturą, trwa do miesiąca. Wtedy rzadko się zdarza, żeby to był długi, nieutulony żal, bo dziecko ma już zbudowaną relację  i poczucie bezpieczeństwa. Płacze w momencie rozstania i bardzo szybko zaczyna się bawić, bo to jest świat, który już zna. Brakuje tu mamy i jednocześnie wie, że jego potrzeby będą tu zaspokojone.

Czy przychodzą Ci na myśl sytuacje, kiedy opiekun używa języka NVC?

NVC ma też siłę stanowczości w sobie. Pierwsza rzecz, to widzę, jakie potrzeby dziecko chce zaspokoić. Kiedy popycha swojego kolegę, to zgaduję, że to może być chęć nawiązania kontaktu, zaproszenia do zabawy i nie zgadzam się na takie zachowanie. To jest STOP. TAK dla dziecka, TAK dla potrzeby i NIE dla strategii. Czasami właśnie oznacza fizyczne zatrzymanie. Mam poczucie, że im silniejsza jest relacja, im więcej oferujemy dzieciom zabawy, aktywności i radości, tym te sytuacje są rzadsze.  Mamy na uwadze język, jakiego używamy w ciągu dnia. Ta zmiana języka trwa długo. Nowi nauczyciele, nie przestawią się szybko na język NVC. To proces, który trwa. Od zapraszania do jedzenia, do usypiania, wychodzenia na spacer, do dawania wyboru tam, gdzie można dać dziecku wybór. To jest bardzo szerokie spektrum różnych sytuacji. 

Co masz na myśli mówiąc o posiłkach? – Nie zmuszamy dzieci do jedzenia. Nie szantażujemy, że jak nie zje to dostanie karę. To bardzo rozregulowuje proces łaknienia. Jest ok, że czasem dziecko może być głodne. Jak to mówię, to widzę przerażone twarze niektórych rodziców, że ich dziecko może być głodne. Nie pozwalając dziecku doświadczyć głodu, zmniejszamy ten apetyt. To głód warunkuje apetyt. Jeśli ktoś nie doświadczył głodu, to doświadczył przesytu  i nie chce kolejnego posiłku.
Nie chcę lekceważyć różnych zaburzeń, jak dziecko nie je dwa dni, to jest bardzo silny sygnał, że coś jest rozregulowane
i potrzebuje wsparcia.

Myślę też o tych trudnych momentach, kiedy używamy siły ochronnej. Specyfiką naszego przedszkola jest to, że zapraszamy do niego również dzieci z nadwrażliwością układu nerwowego, trudnościami SI lub innymi specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Kiedy dzieci krzyczą albo wdają się w bójki, to jest ten moment dla nauczyciela, żeby zatrzymał dziecko. Myślę o zatrzymaniu, towarzyszeniu dziecku i słowach jestem z Tobą, akceptuję Cię i chciałabym, żeby Twoje rączki i nóżki się uspokoiły. Czy możesz powiedzieć swoim rączkom, żeby się uspokoiły? Ja Cię zatrzymuję fizycznie, bo wiem, że jeżeli Cię nie zatrzymam, to zrobisz krzywdę komuś, sobie albo coś zniszczysz. To jest taki trudny moment, kiedy wolelibyśmy znajdować rozwiązania i uspokajać dziecko przez dialog i sytuacje, jednak nie potrafimy.

Czym wyróżniają się nauczyciele/rodzice stosujący NVC?

NVC różni się przede wszystkim językiem, sposobem budowania relacji i zwracania się do dzieci. W naszym przedszkolu nie ma systemów motywacyjnych typu lista z uśmiechami czy serduszkami, nie ma zewnętrznych sposobów motywacji jak kary i nagrody. Staramy się nakierować dziecko na jego doświadczenie, co mu przynosi radość z jego działania. To właśnie buduje motywację wewnętrzną. Koncentrujemy się na budowaniu motywacji wewnętrznej, w sensie zwracamy uwagę dziecka, na to jak samo doświadcza radości w przeżywaniu swoich sytuacji, dokonań i osiągnięć. Jest też większa otwartość na bycie w dialogu z rodzicami. Coraz częściej przychodzą do nas rodzice ze względu na NVC, mają świadomość tego, jak chcieliby, żeby to przedszkole wyglądało. Takie przedszkole różni się też relacjami między personelem. Jest większa otwartość i gotowość na to, że można mówić o konfliktach i je rozwiązywać.

Gdy myślimy o trudnych sytuacjach, to reagujemy głównie przez zatrzymanie i rozmowę, pokazanie innego sposobu, rozwiązania albo uczymy mediacji. Ewentualnie szukamy wsparcia terapeutycznego, najczęściej SI, która pozwala zintegrować zmysły dziecka. Jak myślę o moim dzieciństwie, bieganiu boso po łące, to tej stymulacji było dużo. Dzieci, które teraz wychowują się w bloku, mają mały dostęp do różnego rodzaju bodźców czy stymulującego środowiska. Takich dzieci o zaburzonej integracji będzie coraz więcej. We wszystkich przedszkolach wspieramy rozwój dziecka przez współpracę z psychologiem, terapeutą SI, terapeutą treningu umiejętności społecznych, logopedą albo neurologopedą. Staramy się obejmować dzieci wielospecjalistycznym wsparciem.

NVC oznacza też dla mnie  otwartość na innego człowieka, na jego inność, zwyczaje, przekonania, wierzenia.  Łatwiej jest być otwartym, kiedy się chociaż trochę pozna tę inność. Unikalny program „Podróże przez kontynenty”, pozwala nam dwa razy do roku przez 2 tygodnie podróżować do jakiegoś kraju, poznawać inne zwyczaje i kulturę  Zobaczyć, że to co my uważamy za oczywiste – chociażby sposób jedzenia, ubierania się, mieszkania – dla innych oczywiste nie jest, że inni mają swoje własne „oczywistości”. Program Podróże przez kontynenty obejmuje wycieczki, warsztaty, zajęcia z osobami, które dany kraj i kulturę dobrze znają. Dzieci poznają języki, robią interaktywną mapę, tworzą książeczki o danym kraju.

Poza tym są zajęcia psychoedukacyjne, które odpowiadają na to, co się dzieje w danej grupie, np. jak jest problem z odrzuceniem kogoś, budowanie świadomości granic, radzenie sobie z trudnymi sytuacjami.

Jakie pomoce dydaktyczne wprowadzają dziecko w świat NVC?

To są dla mnie te wszystkie rzeczy związane z nazywaniem emocji i potrzeb. Są dwa programy, które ja znam dla przedszkoli. Pierwszy program „Przyjaciele żyrafy” trwa pięć dni i opowiada historię małej żyrafy, szukającej swojej mamy. W trakcie programu dzieci poznają obserwacje, uczucia, potrzeby i prośby. Dzieci bardzo się angażują i przeżywają wraz z żyrafą jej przygody, aby 5-dnia świętować z nią odnalezienie mamy. To jest idealne wprowadzenie do NVC. Autorzy, Frank i Gundi Gaschler, napisali ten program dla przedszkola swoich córek.

Drugi program „Przyjaciele Zippiego”, dedykowany jest dla dzieci w wieku 5-6 lat, a nawet czasami jest stosowany w klasach 1-3. Program trwa cały rok i realizuje jeden temat na miesiąc. Przerabia się różne tematy związane z emocjami, w tym z rozstaniem. Dzieci idą do nowej szkoły, nawiązują przyjaźnie, przeżywają różne sytuacje. Program dotyka obszarów związanych z emocjonalnością dziecka i szukaniem strategii na poradzenie sobie z różnymi sytuacjami.

Czy NVC pomaga w codziennej pracy?

Trochę mówiłam już o tym zaufaniu, że można rozwiązywać konflikty i można rozmawiać. Dla mnie jako Dyrektora czy właściciela najpiękniejsze momenty są wtedy, gdy ktoś mówi że ma do mnie zaufanie. To jest dla mnie bazowa jakość we współpracy. Nawet jak mi się coś nie podoba, jak coś robię, jak się z kimś nie zgadzam. Zaufanie do intencji, że zostanę usłyszana i zrozumiana, to jest dla mnie taka podstawowa korzyść. Są takie badania Google na temat zespołów, kiedy są najbardziej efektywne. Okazało się, że kluczową wartością jest bezpieczeństwo psychologiczne. Polega to na tym, że można być w pełni sobą, można się pomylić, można powiedzieć o swoich pomyłkach, można prosić o pomoc i dostać wsparcie. To znaczy że z tymi niemiłymi sytuacjami możemy sobie poradzić, bez obwiniania, zawstydzania czy karania. Chciałabym, żeby osoby które ze mną pracują miały takie poczucie bezpieczeństwa.

Dziękuję bardzo za wywiad, mam nadzieję, że zainteresujemy czytelników ideą NVC, szczególnie w kontaktach z dziećmi. Życzę dalszych sukcesów!

Dziękuję i pozdrawiam czytelników,

Marta Kułaga

Marta Kułaga trenerka NVCCertyfikowana trenerka Porozumienia bez Przemocy (certyfikat międzynarodowy www.cnvc.org), coacherka (2013-2014 Szkoła Profesjonalnego Coachingu, 2015 Coaching oparty na Potrzebach), absolwentka Szkoły Trenerów komunikacji opartej na empatii (2010 – 2013), mediatorka (2016 – 2017 Kurs mediacji).

Swój warsztat i świadomość nieustannie pogłębia dzięki uczestnictwu w warsztatach z wieloma trenerami: Miki Kashtan, Sarah Peyton, Shona Cameron, Pernille Plantener, Liv Larsson, Kay Rung, Yoram Mozenson, Frank and Gundi Gaschler. Prowadzi zajęcia w Szkole trenerów empatii http://www.szkolatrenerowempatii.pl/zespol/ Od 2000 roku prowadzi Niepubliczne Przedszkole i Żłobek Krasnal w Krakowie.

Od 2016 współtworzy firmę Leance, która ma ambicje tworzyć środowisko pracy oparte na paradygmacie współpracy, współdecydowania i współodpowiedzialności. Wierzy, że zmiana środowiska pracy na takie, w którym doświadczamy radości i spełnienia jest możliwa. Aktywnie współtworzy krakowską i ogólnopolską społeczność NVC, doświadczając inspiracji i radości z kontaktów z ludźmi o podobnym systemie wartości.

marta.kulaga@leance.org

+48 502 474 224

 

 http://www.przedszkole-krasnal.pl/do-poczytania/

http://leance.org/wydarzenia/

 

No Comments
Leave a Reply