Dziecko

Jak zachęcić dziecko do mówienia? – 15 sposobów na rozwój mowy

jak zachęcić dziecko do mówienia

Często słyszę opinie, że chłopcy dużo mówią jak na dwulatki. Postawiliśmy na komunikację i opłaciło się. Teraz lepiej rozumiem potrzeby i emocje chłopców a im łatwiej jest wyrazić to, czego oczekują. Dzieci są spokojniejsze i rodzice także. Regularnie spotykamy się z logopedą, ale czym jest godzina w miesiącu, jeśli nie ćwiczy się z dzieckiem w domu. Chłopcy dobrze się bawią, a przy tym poznają nowe słówka. Dlatego podzielę się z Wami 15 sposobami na rozwój mowy, które stosuję na co dzień. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać.  

Rozwój mowy w pierwszych dwóch latach życia

Dziecko od momentu narodzin komunikuje się z nami za pomocą krzyku. Płacze, kiedy jest głodne, śpiące, gdy ma mokrą pieluszkę albo jest zmęczone. Mamie wystarczy kilka dni, żeby właściwie zinterpretować płacz dziecka. Koło 2-3 miesiąca życia pojawiają się pierwsze dźwięki przypominające samogłoski i spółgłoski. To te urocze i słodkie „gggg”, „aaa” eee” wypowiedziane w stronę mamy. Zaczyna gruchać, czyli wydaje proste odgłosy ćwicząc sobie narząd mowy. W drugim półroczu życia niemowlę powtarza i naśladuje dźwięki mowy przypominające sylaby, co nazywamy gaworzeniem. Pojawia się wtedy ciąg sylab np. „mama”, „tata”, „dada”, które wprawiają nas w zachwyt i szybsze bicie serca. Przez rodziców postrzegane są jako pierwsze słowa, niestety tak nie jest. Dzieci nie reagują na znaczenie wyrazu, dlatego że jeszcze go nie rozumieją. Dla dziecka w pierwszym roku życia najważniejsza jest melodia słowa.

Koło roczku pojawiają się pierwsze wyrazy (mama, tata, baba itp.) i na tym etapie są wypowiadane ze świadomością ich znaczenia. Od 12 do 18 miesiąca dzieci najchętniej uczą się wyrazów dźwiękonaśladowczych ( pies to “hau”, piłka to “bam bam” itd.), rzeczowników 1-2 sylabowych i prostych czasowników. Wymawiają samogłoski i znają kilka spółgłosek. Z niektórymi głoskami mogą mieć jeszcze kłopot, dlatego pomijają je lub wypowiadają inaczej. Najtrudniejszą spółgłoską jest „r”, dlatego uczą się jej na samym końcu. Logopedzi nie spodziewają się, że dwulatek wymówi wszystkie wyrazy poprawnie.

Kiedy dziecko zaczyna chodzić, rozwój mowy może przystopować. Chodzenie to taki krok milowy, że wszystkie inne umiejętności przestają być ważne. Zwykle dzieci zaczynają chodzić przed 18 miesiącem życia. Potem można już zająć się głównie mową, dlatego tempo poznawania nowych słów staje się zawrotne. Wojtuś ze względu na obniżone napięcie mięśni zaczął chodzić później i zasób słów jest mniejszy niż u brata. Jednak całkiem nieźle wypadają jak na swój wiek. Chłopcy na 1,5 roczku potrafili wymienić 50 słów (Kacperek) i 36 słów (Wojtuś) ze zrozumieniem znaczenia, w tym wyrazów dźwiękonaśladowczych. Po skończeniu dwóch lat Kacperek i Wojtuś posługują się prostymi zdaniami, używają rzeczowników (liczba pojedyncza, mnoga, odmieniają je), czasowników, przymiotników, wyrazy 3- nawet 4-sylabowe, powtarzają generalnie wszystko, co usłyszą. Trzeba teraz bacznie uważać na to, co się mówi :P.

15 sposobów jak wspierać rozwój mowy u dziecka

Dzieci uczą się przez naśladowanie, dlatego to jak mówimy do dziecka i jak często jest mega ważne. Oprócz czasu spędzonego na zabawie liczy się też nasze zaangażowanie. Jak zachęcam dzieci do mówienia? Poznaj nasze 15 sposobów 🙂

1. Przyswajamy nowe słowa jak w obcym języku

Mówię do nich bardzo dużo, nieważne na jaki temat. Mówię o tym co robię/robimy w danym momencie np. podczas gotowania, robienia zakupów, kąpieli, generalnie co przyjdzie do głowy. Taki już nawyk 🙂 Jak najwięcej pokazuję o czym mówię. Pokazujemy jak najwięcej 🙂 Nauka mowy przypomina naukę języka obcego. Najłatwiej jest poznać nowe słowo, gdy od razu znamy jego znaczenie.

2. Prowadzimy dialog z dzieckiem

Mówię do dzieci, a nie tylko w ich obecności. Zadziwiające jest to ile rozumieją zanim zaczną mówić.  Rozmowa to dialog, dlatego zamieniam się w słuch, kiedy dzieci chcą mi o czymś powiedzieć. Logopeda zwraca uwagę, żeby dać dziecku czas na powtórzenie słowa.  Słuchanie uczy malucha uważnego słuchania (dajemy przykład jako rodzice 🙂 ) i daje mu poczucie, że jest dla nas ważne. Patrzę dziecku w oczy, żeby pokazać, że interesuje mnie to, co chce powiedzieć. Jeśli powie błędnie, to powtarzam poprawnie albo zadaję pytanie „czy chodziło Ci o..?’. Poniżej zdjęcie jak mieli koło roczku 🙂

 

 

3. Próbujemy zrozumieć

Reaguję na mowę dziecka nawet jak nie mam zielonego pojęcia o czym mówi, przynajmniej uśmiechając się i kiwając głową. Próbuję zrozumieć co chcą mi powiedzieć z mowy ciała, kontekstu albo proszę, żeby pokazali mi o czym mówią. Można powiedzieć: ‚To bardzo interesujące, powiedz mi coś więcej” 😛 Zachęcanie motywuje dziecko to dalszego mówienia 🙂 Logopeda doradza też, żeby z niezrozumiałych sylab, które mówi dziecko, podsunąć mu wyraz, który jest najbliższy jego brzmieniu np. dziecko mówi „nieko” a ty podpowiadasz „niebo” 🙂

4. Dziecko chłonie jak gąbka

Nazywam, co tylko mogę z otoczenia domowego, na ulicy, u lekarza, gdzie tylko jesteśmy. Nazywanie tego co widzimy w książeczkach, umożliwia dziecku poznanie rzeczy czy zwierząt, których na co dzień nie spotyka.  Dziecko chłonie wszystko jak gąbka. Mówienie do dziecka jest jak inwestycja w przyszłość. Słowa zapisują się jak na twardym dysku, żeby w najmniej spodziewanym momencie pokazać paluszkiem i nazwać różne przedmioty czy osoby. Tak było u nas. Nie mogłam się nadziwić, że pamiętają słowa, które używałam dużo wcześniej opisując jakiś obrazek. Po spacerze, wycieczce do zoo czy do sklepu razem relacjonujemy co tam było, kogo spotkaliśmy.

5. Rozwijamy mowę przez zabawę

Stawiam na różnorodność. Dzieci najchętniej rozwijają mowę przez zabawę. Przenoszę więc zajęcia z logopedą na grunt domowy i kupuję te same lub analogiczne książeczki, zestawy czy zabawki (lista książeczek i zabaw logopedycznych jest tutaj)  W naszej biblioteczce są książeczki dźwiękowe, dotykowe, z okienkami, o różnej tematyce, zestawy puzzli, układanek itp. Zabawki i książki pozwalają nam na łączenie wyrazu z konkretnym obrazkiem. Mamy też codzienny rytuał i czytamy dzieciom bajki na dobranoc.

 

6. Rymujemy i śpiewamy

Uwielbiam też śpiewać dzieciom, puszczać piosenki i bawić się w rymowanki. Śpiewałam im piosenki odkąd przyszli na świat. Na szczycie listy przebojów są piosenki o zwierzątkach. Nawet jeśli fałszuję, dzieciom to nie przeszkadza 😛 Razem z Wojtusiem chodzimy na zajęcia muzyczne w ośrodku, w którym się rehabilitujemy. Wojtek uwielbia stukać, wybijać rytm, z instrumentów  wybiera najchętniej gitarę czy bębenki. Na zajęciach rodzice razem walą w bębny, śpiewają albo powtarzają wesołe rymowanki. Uwielbiamy te zajęcia 🙂

7. Mówimy prostymi zdaniami

Staram się nie zasypywać chłopców długimi opowieściami. Mówię najprościej jak się da, krótkimi zdaniami, próbuję jasno się wysławiać. Jak najczęściej używam wyrazów, które już znają, w tym często wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Jeśli przyswoją sobie jakieś słówko, daję dodatek extra w postaci przymiotników, liczę albo używam słówka w różnych kontekstach.

8.  Modulujemy głos i patrzymy ich oczami na świat

Jestem ożywiona i rozmawiam z nimi z przejęciem jak o czymś opowiadają. Staram się mówić powoli. Wcielamy się też z mężem w różne postacie jak czytamy bajki, modulujemy głos. Ton głosu, wysokość, intonacja naszej mowy, mogą pobudzać dziecko do słuchania albo wręcz zniechęcać. Patrzmy na świat oczami dziecka 🙂 z ciekawością.

9. Jak najmniej używamy elektroniki

Staramy się ograniczać telewizję choć muszę się uderzyć w pierś i przyznać, że wytyczne co do dziennej dawki przekraczamy. Mogę za to pochwalić się, że pierwszą bajkę czy piosenkę w telewizji puściłam całkiem późno, gdy miały 16 miesięcy. Psycholodzy i logopedzi są zgodni, że telewizor bardziej szkodzi niż pomaga w nauce mówienia i nie tylko. Szczególnie rozprasza dziecko, gdy jest włączony w tle.

jak zachęcić dziecko do mówienia

10. Mówimy jak dorosły do dorosłego

Mówię do nich jak dorosły. Nie używam dziecięcego języka. Powtarzanie po nim gruchania czy gaworzenia to inna sytuacja. Chodzi o niepoprawne wymawianie słów i mówienie do dziecka po dziecinnemu. Łapałam często na tym moją rodzinę 🙂 , jak wymawiali nowe, wymyślone zdrobnienia i wyrazy. Mówimy do dzieci prawidłowo, żeby zachęcić je do poprawnego wymawiania.

11. Cierpliwie czekamy

Nie wyręczam dzieci. Nie ubiegam ich tylko czekam aż sami poproszą. Jeśli spełniamy potrzebę dziecka zanim samo o nią poprosi to nie zachęcamy go do ćwiczenia mowy. Najważniejsze, że próbuje, mniej ważne z jakim skutkiem 🙂

12. Często pytamy i naśladujemy

Często zadaję pytania: Kto to? Co to? Co robi? Gdzie jest? „Czy chcesz ….? „Którą książeczkę poczytamy? Daję dziecku czas na odpowiedź. Do niczego nie zmuszam,  czekam aż samo zechce odpowiedzieć. Jeżeli dziecko słucha, rozumie i reaguje to czego chcieć więcej. Zwracam też uwagę na dźwięki z otoczenia np. „piesek szczeka”, „motor jedzie” itd.

13. Mówimy w trzeciej osobie

Mówię o sobie i innych w 3 osobie ( „to jest mamusi” a nie „to moje”), staram nie używać się zaimków „ja”, „ty”, „twoje”. Dopiero przed drugimi urodzinami zaczynamy używać zaimków. Mnie tak to weszło w nawyk, że dalej łapię się na mówieniu o sobie bez użycia „ja” 🙂

14. Im więcej zmysłów tym lepiej

Im więcej włączymy zmysłów, tym nauka jest efektywniejsza. Oprócz pokazywania, mówienia, włączamy wrażenia sensoryczne (zimne, ciepłe, mokre, szorstkie itd),  czy zabawki (mały, duży, jedzie, tupta itd).

15. Chwalimy postępy

Wspieram a nie naciskam. Nie zawstydzam też dziecka, gdy wymawia coś nieprawidłowo. Cierpliwie powtarzam i poprawiam. Chwalę postępy maluchów 🙂

To chyba najważniejsze 🙂 W kolejnym artykule podzielę się książeczkami i zestawami polecanymi przez logopedę (czytaj tutaj). Od 12 miesiąca życia prowadziłam zeszyt i zapisywałam wszystkie nowe słówka. Wybierałam też słówka tygodnia. Pozwoliło mi to nie tylko śledzić postępy, będzie też uroczą pamiątką. Wyciągnę go, kiedy chłopcy podrosną i wspólnie powspominamy  ich pierwszą polszczyznę 🙂

Jeśli spodobał Ci się mój artykuł, zostaw proszę komentarz, prześlij dalej i polub nas na FB. Będziesz dowiadywał się o kolejnych artykułach na bieżąco 🙂

2 komentarze
  • Alicja

    Dziękuję za ten artykuł 🙂 Też mam chłopaków, za miesiąc kończą dwa lata i mam wrażenie, że ich zasób słów jest mały. Pediatra uspakaja mnie, że na bilansie dwulatka powinni znać 10 wyrazów i ich znaczenia, więc nie powinnam się przejmować bo tyle znają. Ale jako polonistka z wykształcenia wydawało mi się, że będzie ta nauka mówienia jakoś sprawniej szła 😉 Pozdrawiam!

    • Ania Niebylska

      Pani Alicjo, dziękuję za komentarz. Jeśli Pani ma jakieś wątpliwości to warto skonsultować się z logopedą. W Krakowie mogę pani polecić dwie cudowne Panie, do których regularnie chodzimy w ramach Wczesnego Wspomagania Rozwoju i Dziennego Oddziału Rehabilitacji. Pozdrawiam!

Leave a Reply